Garden party: czy na pewno przeżytek?

Ostatnio na nowo serca odbiorców zdobywają szturmem książki, filmy i seriale o życiu tzw. elit. Co w nich przede wszystkim zachwyca, to ich codzienne zajęcia, zmagania z problemami (które mogą się nam wydawać trochę śmieszne) i wreszcie drobne celebracje, takie jak proszone kolacje czy przyjęcia.

Wystarczy sięgnąć po program TV, by zobaczyć, jak w samej telewizji sobie radzą (lub radziły) takie seriale jak „Downton Abbey”, nowa odsłona „Dallas” czy też „Plotkara”.

Nie ukrywajmy – każdy chciałby spędzić chociaż kilka takich chwil w życiu, w których może poczuć blichtr i być częścią śmietanki towarzyskiej. Niektórzy w związku z tym chodzą do teatru, inni do opery. Jeszcze inni, zakochani w sztuce, chodzą na wernisaże. Istnieje jednak sposób, który nie tylko daje poczucie uczestnictwa w czymś wyjątkowym – pozwala zacieśniać przyjaźnie i nawiązywać nowe. Mowa o starym i sprawdzonym garden party.

Czym różni się garden party od zwykłego grilla na działce? Przede wszystkim – ma trochę inny, wciąż luźny, ale mniej casualowy charakter. To impreza, w której panie mogą spokojnie założyć zwiewne, kwieciste sukienki, a panowie lnianą marynarkę i spodnie, narzucając nonszalancko słomiany kapelusz. Co jest zatem wersją minimum do udanego garden party, oprócz zadbania o podkreślenie charakteru spotkania strojem?

Przede wszystkim trzeba jasno określić, kiedy odbędzie się spotkanie z przyjaciółmi – czy będzie to pora lunchu, wczesne popołudnie, czy też może wieczór, przy którym stroje staną się nieco bardziej oficjalne? Od tego zależne jest również menu, jednakże zazwyczaj takim spotkaniom towarzyszą drobne przekąski i ewentualnie danie w formie pozwalającej na łatwe przenoszenie jej w odpowiednim naczyniu, jak choćby na małym talerzu. Przykładem tego jest choćby upieczony wcześniej i podany na zimno w plastrach kurczak.

Powstaje również pytanie o napoje – oprócz zwykłych soków i wody niektórzy mogą zechcieć, zwłaszcza wieczorową porą, wypić coś mocniejszego. W tej kwestii napisano już wiele praktycznych poradników, które krok po kroku omówią zestawienie poszczególnych wydarzeń oraz dań z konkretnymi napojami alkoholowymi.

Pytanie tylko, czy garden party powinno się odbyć na ogrodowych krzesłach i plastikowych stołach, które – ze względu na niską cenę – są w powszechnym użyciu? Można, oczywiście, wynieść stół z jadalni, jednak szybszym rozwiązaniem w przypadku niedopatrzenia tego szczegółu (który zresztą procentuje, jako że meble drewniane są wytrzymalsze, a dzięki temu będą cieszyć dłużej oko) jest zwyczajne przygotowanie dużego obrusu, który ukryje niedoskonałości. Najważniejszym bowiem czynnikiem jest atmosfera – a ta, wbrew pozorom, nie musi być przyjacielska. Mówimy tu o spotkaniu w gronie znajomych. Spotkaniu w szczególnej formie, klasycznej i nie aż tak nieformalnej jak tradycyjny grill, jednak wciąż mającej sprawić nam przede wszystkim przyjemność.

Zatem – odstawmy plastikowe sztućce i papierowe talerzyki. Pozwólmy sobie na odrobinę luksusu w życiu – każdy ma prawo do czegoś niespotykanego.



Komentarze:

Tenia1 napisane 5 lat 10 tygodni temu

Bardzo lubię takie otoczenie i chętnie bywam i pomagam organizować takie spotkania na łonie natury. Nie potrzeba wiele, wystarczy ciasto i kawa i już może być powód do miłego spotkania.

iulka napisane 5 lat 14 tygodni temu

Ciekawy sposób na spotkanie towarzyskie ale w ciut bardziej eleganckim stylu niż sam grill. Garden party wydaje mi się odpowiednie na świętowanie drobnych uroczystości a grill na spontaniczne spotkanie. Obje formy lubię, jednak dla mnie najważniejsze jest towarzystwo, koniecznie wśród zaprzyjaźnionych osób.

 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.