Polowanie na ubranie - wszystko o popularnych szmateksach

Ciucholandy, second-handy, szmateksy, ciucheksy lub, w ekskluzywnej odmianie, vintage-shopy - moda na odzież z tzw. „drugiej ręki” nie przemija. Tylko przeciwnicy kupowania używanych ubrań z niesmakiem przyglądają się, jak sklepy oferujące tego typu asortyment coraz szczelniej wypełniają ulice polskich miast.

Ciucholandy stały się elementem handlowego krajobrazu miast, miasteczek i wsi. Coraz więcej Polaków nie ukrywa, że w popularnych szmateksach szuka inspiracji, nietuzinkowej mody albo po prostu taniej i dobrej gatunkowo odzieży. W pogardliwie nazywanych lumpeksach można bowiem świetnie się ubrać już za kilkanaście bądź kilkadziesiąt złotych. Można, ale trzeba mieć dobre oko, wyczucie smaku, trochę szczęścia i sporo wytrwałości.

Moda przyszła od gwiazd

Minęły już czasy, kiedy ciucholandy odwiedzano ukradkiem i po cichu. Teraz swojego upodobania do używanych ubrań nie kryją wielkie gwiazdy. Pretendująca do bycia ikoną mody Viktoria Beckham przyznaje, że inspirację do swoich kolekcji czerpie z odwiedzin pchlich targów i second-handów. Pierwszą wielbicielką lumpeksów była  Barbra Streisand, która już w latach 70. XX wieku wykorzystywała w swoich stylizacjach ciuchy vintage (styl polegający na noszeniu rzeczy z innej epoki albo stylizowanych na takie oraz łączeniu stylów pochodzących z różnych epok). Obecnie z usług takich sklepów korzystają  m.in.  Helen Mirren czy Penelope Cruz.
Oczywiście gwiazdy odwiedzają raczej ekskluzywne i często bardzo drogie „vintage shops”, gdzie ceny liczone są w dziesiątkach tysięcy dolarów.

Za i przeciw

Argumentów za i przeciw ciuocholandom nie brakuje. Przeciwnicy idei zakupów z „drugiej ręki” mówią, że być może wybór w second-handach jest duży, ale ubrania są niehigieniczne, zniszczone, brudne, rozciągnięte lub sprane. Odpycha także charakterystyczny zapach używanej odzieży.
Teoretycznie – jak twierdzą pracownicy i właściciele lumpeksów – towar przed dotarciem do sklepu jest poddawany zabiegom piorąco-dezynfekującym. Oczywiście warto zakupione ubrania jeszcze raz wyprać w domu. Zaopatrywanie się w takiego typu sklepach wymaga także sporo cierpliwości - w wielu z nich potrzeba czasu na przerzucenie sterty strojów. Nie zmienia to faktu, że gdzieś na dnie może być ukryta prawdziwa modowa perełka. Drugą sprawą są ceny, które czasami, nawet w takich miejscach, mogą okazać się dla nas nieprzyjemnym zaskoczeniem. Popularność sklepów z używaną odzieżą sprawiła, że na przestrzeni kilku lat ubrania z „drugiej ręki” zdrożały. Kiedyś ich cena wahała się od kilkunastu do kilkudziesięciu złotych za kilogram. Teraz atrakcyjne lub ekskluzywne modele wyceniane są indywidualnie i nierzadko niektóre kosztują już tyle, co w normalnym sklepie. Dlatego niekiedy rozczarowani klienci wybierają zwykłe butiki bądź outlety.

Polowanie na ubranie

Dużo zależy od tego, do jakiego ciucholandu się trafi. Czasem można niedrogo kupić naprawdę markowe rzeczy - nowe z metkami bądź minimalnie używane. Zwolennicy tego typu sklepów,  na ich obronę, wysuwają argument, że sprawne oko i znajomość marek pozwala wyszukać w second-handach ubrania nie tylko świetne gatunkowo, ale przede wszystkim oryginalne i niepowtarzalne. A takie zakupy są niczym prawdziwe polowanie, czasami bardziej ekscytujące od typowej przechadzki po sklepach.
Wytrawne bywalczynie lumpeksów potrafią, po jednorazowej wizycie, wyjść obładowane świetnymi ciuszkami za grosze, mając niemalże gwarancję, że nie spotkają nikogo w czymś identycznym. Asortyment polskich lumpeksów to najczęściej odzież z Wysp Brytyjskich. Dominują głównie marki: New Look, Atmosphere, TopShop, Dorothy Perkins, Secret Possessions, Marks & Spencer, George, a także szwedzki H&M i hiszpańska Zara.  Można także “upolować” bardziej ekskluzywne sztuki, np. ze starszych kolekcji Diora czy Versace.

Szukać, ale gdzie?

Najważniejsze to znaleźć sklep z atrakcyjnym asortymentem. Lumpeksy najlepiej odwiedzać zaraz po dostawie towaru (najczęściej w poniedziałki lub piątki). Oczywiście tego dnia jest najdrożej i trzeba naszykować się na tłumy „ciuchomaniaczek”, ale i wybór jest wówczas największy. Po kilku bądź kilkunastu dniach od dostawy ceny ubrań są systematycznie obniżane, nawet do 1 zł za sztukę.
Second-handy można spotkać właściwie wszędzie. Te największe i najbardziej popularne swoje siedziby mają w centrach miast. Rynek tego rodzaju sklepów już tak się rozwinął, że w dużych miastach powstają nawet ich sieci. Zdarzają się także hurtownie, które oferują sprzedaż detaliczną (www.ciuchy.big.net.pl).


Internetowy biznes

W ostatnich latach ciucholandy wkroczyły także w internetowy biznes. Do popularnego serwisu Allegro, gdzie od dawna można było kupić m.in. ciuszki zalegające komuś w szafach, dołączają pozostałe. Poniżej kilka z nich:
www.assembleage.com
www.madamemumu.pl
www.ciuchosfera.com
www.vintageshop.pl
www.lumpeksy.com.pl
vintagedoll.pl



Komentarze:

haniania napisane 5 lat 32 tygodnie temu

Balatko, nie we wszystkich sklepach jest ten "zapach". Ale wiesz, jeśli mogę dostać porządne, markowe ubranie za grosze, to "zapach" mnie nie przeraża... . Pierwsza rzecz, jaką robię po powrocie do domu, to wrzucam ten ciuch do pralki. Ja do prania od lat używam tylko żelu, nie proszku. Po pierwszym praniu charakterystyczna woń ucieka.... .:-)

haniania

redaktor forum

balat napisane 5 lat 32 tygodnie temu

Ja tam nie lubię szmateksów. Odrzuca mnie ten charakterystyczny "zapach".

Balat

Tenia1 napisane 5 lat 32 tygodnie temu

Lubię zaglądać do zaprzyjaźnionych sklepików. Często wychodzę z pustymi rękoma ale zdarza mi się wypatrzyć w ciucholandach dobrej jakości ubrania, nawet markowe.

haniania napisane 7 lat 16 tygodni temu

Na szczęście nie wszyscy są przekonani do kupowania "z drugiej ręki"... .
Mój ukochany sklepik dostawy ma nietypowo: we wtorki i czwartki, a nie, jak w większości w poniedziałki i piątki. Żeby do niego się dostać, muszę dojechać, nie jest to sklep "za rogiem". Tak więc nie wpadam tam codziennie, a okazjonalnie. Ale nigdy nie wychodzę z pustymi rękami. :-)

haniania

redaktor forum

KINGA40 napisane 7 lat 26 tygodni temu

Tak ciucholandy to fajna sprawa , ale trzeba cierpliwości

                        

       KINGA

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Poniższe zadanie ma na celu stwierdzenie, czy jesteś człowiekiem, a tym samym przeciwdziałanie spamowi.
Graficzne pułapki CAPTCHA
Wprowadź znaki widoczne na obrazku.